Gdybym
pragnęła uciec przed światem, ukryłabym się w lesie. Albo w wodzie. Nie chodzi
o to, że te miejsca należą do świata przyrody. Bardziej chodzi o klimat, jaki
tam panuje. O tę ciszę, która wypełnia człowieka. Fakt, słychać dźwięki, jakie
wytwarza natura, ale nie o takich mówię. Mówię o odpoczynku od dźwięków miasta,
od ludzi. Każdy potrzebuje chwili wytchnienia, samotności.
Niczego nie planuję. To nie ma
sensu. Zawsze, gdy planuję, dzieje się coś, co powoduje, że plany zawodzą.
Gdzie ja czuje się bezwartościowa. W takich chwilach nic się nie chce.
Pozostają tylko filmy, gdzie pokazują szczęśliwe zakończenia i praca. Dużo
pracy. Może być nauka. Na to samo wyjdzie. Najbardziej zależy mi na tym, by
zapomnieć, by nie pamiętać, by nie czuć się jak pomietło.
Daje czas, daje przestrzeń. Nie będę
gonić za marzeniami, których nie ma. Za osobami, które nie chcą, by ich
znaleziono. Muszę czekać. Znowu. Czy moje życie zawsze będzie polegało na
czekaniu?
Próbowałam. Długo i nieskutecznie.
Nie każdy chce załatwiać sprawy od razu, niektórzy chcą się kłócić. Daje czas,
bo tak trzeba. Bo ja go potrzebuję, bo mam dosyć. Nie chce czuć się jak
popychadło, jak piąte koło u wozu.
Wszyscy wszystko ode mnie. Mam swoje
życie, mam swoje problemy. Nie będę żyła problemami innych.
Jestem zła na siebie. Jestem za
dobra. Inni to wykorzystują, a ja im się daję. Często mam wyrzuty sumienia,
mimo, że nie mam o co. Mam dosyć, jedyne, czego chce, to spokoju.
Czy spokój
jest tak naprawdę taki trudny do uzyskania?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz