14.06.2013

001



             Gdybym pragnęła uciec przed światem, ukryłabym się w lesie. Albo w wodzie. Nie chodzi o to, że te miejsca należą do świata przyrody. Bardziej chodzi o klimat, jaki tam panuje. O tę ciszę, która wypełnia człowieka. Fakt, słychać dźwięki, jakie wytwarza natura, ale nie o takich mówię. Mówię o odpoczynku od dźwięków miasta, od ludzi. Każdy potrzebuje chwili wytchnienia, samotności.
            Niczego nie planuję. To nie ma sensu. Zawsze, gdy planuję, dzieje się coś, co powoduje, że plany zawodzą. Gdzie ja czuje się bezwartościowa. W takich chwilach nic się nie chce. Pozostają tylko filmy, gdzie pokazują szczęśliwe zakończenia i praca. Dużo pracy. Może być nauka. Na to samo wyjdzie. Najbardziej zależy mi na tym, by zapomnieć, by nie pamiętać, by nie czuć się jak pomietło.
            Daje czas, daje przestrzeń. Nie będę gonić za marzeniami, których nie ma. Za osobami, które nie chcą, by ich znaleziono. Muszę czekać. Znowu. Czy moje życie zawsze będzie polegało na czekaniu?
            Próbowałam. Długo i nieskutecznie. Nie każdy chce załatwiać sprawy od razu, niektórzy chcą się kłócić. Daje czas, bo tak trzeba. Bo ja go potrzebuję, bo mam dosyć. Nie chce czuć się jak popychadło, jak piąte koło u wozu.
            Wszyscy wszystko ode mnie. Mam swoje życie, mam swoje problemy. Nie będę żyła problemami innych.
            Jestem zła na siebie. Jestem za dobra. Inni to wykorzystują, a ja im się daję. Często mam wyrzuty sumienia, mimo, że nie mam o co. Mam dosyć, jedyne, czego chce, to spokoju.
Czy spokój jest tak naprawdę taki trudny do uzyskania?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz